W tym roku jakaś inna, wyczekująca. Tak, tak, przez wiele sezonów swoją energią przypominała raczej wiosnę. Wraz z kolorowymi liśćmi, wiatr przyganiał zmiany: ekscytujące, gorące, bywało - miłosne....Teraz też się zaczęły, jest w nich popłoch i złość, jeszcze nie moje ale tuż za mną......We wrześniu jasnowidząca zapowiedziała mi kolejną
ożywczą jesień....w przyszłym roku.Wytrzymam? Hm...a mam coś innego do roboty?
4 komentarze:
Warto czekać , cokolwiek się nie wydarzy ;) Czas oczekiwania też pewnie będzie ciekawy i ekscytujący ;)))
uff. po nitce do kłębka. znaczy po linkach u innych do Ciebie i oto taddamm. jestem :)))
jesień...lubię :) a czekanie też może być fajne. byle tylko nie koncentrować się wyłącznie na nim i dostrzegać to co po drodze ku wyczekiwanemu :)
marharetta.
Czasu i tak się nie przyśpieszy , a co ma być - będzie :) Ważne , żeby jeszcze w ogóle było ... Można wtedy czekać nawet latami :)
czas tak zaiwania,że ani się obejrzysz :)
Prześlij komentarz