Trochę refleksji po przeczytaniu komenta na blogu "Dom na skarpie" pod notką o Halloween. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, że zacytuję słowa anonima : "Nie jest to takie niewinne 'święto' jak piszesz. To pożywka dla zła, a zło lubi działać pod pozorami niewinności. Poprzez takie zabawy, koncentrujące się na ciemności, śmierci i strachu, ma większy dostęp do człowieka" Jak co roku zaczynają się dyskusje na temat przeniesienia kolejnego, święta (walentynki) na nasz grunt, Wnioski nie przestają mnie zadziwiać, czuć dym ze stosów i krew biczowników ;) Pomijając komercje , podoba mi się ten pomysł oswajania śmierci.Boimy się, odprawiamy rózne gusła, żeby złe moce nie miały do nas dostępu,(tak, tak), odwiedzmy groby naszych bliskich składając im hołd raz do roku za pomocą świec i kwiatów, z poważnymi minami.Czy oni chcą widzieć nas takimi? Wątpię. Od kilku lat aura jest łaskawa i wędrówkom dopisuje ciepełko i bywa słoneczko.A niegdyś 1 listopad śmierdział środkiem przeciw molom, bo wtedy wyciągało się z szaf futra i z wielką pompą paradowało po cmentarzu , żeby sasiadki pękły z zazdości.
Odwiedzam bliskie mi osoby na największym naszym cmentarzu - Wólce Węglowej. W tym roku zaskoczył mnie widok śmigających alejkami samochodów. W pierwszym momencie byłam oburzona, a coż to za nowe obyczaje ale kiedy zobaczyłam wysiadającą staruszkę, podpierającą się laską, dotarło do mnie - tam są ogromne przestrzenie, przecież sama na grób mamy szłam 20 minut. Czas wszystko zmienia i może kiedyś mrugniemy okiem do pani z kosą, bez zadęcia.
3 komentarze:
fakt było ciepło...a zaraz wybieram się nocnie na cmętarz
Nie mam z tym problemów , bo jestem poganką , więc takie słowa spływają po mnie jak deszcz po szybie ;))) Niech się ludzie katują tymi ograniczeniami . Nawet mi ich żal . Lubię życie , a śmierć jest częścią życia . W dodatku nieuniknioną , więc strach na niewiele się zda ;)))
Zastanawiam się często co musi się wydarzyć ,żeby ludzie wrócili do radości . Wszystko wszystkim przeszkadza i większość ma misję nauczania , pouczania i karcenia . Doszło do tego , że nawet kiedy ja nie pouczam , nauczam , a jedynie opisuję zdarzenia , to ludzie próbują mi wmówić , że edukuję :):):) Jestem tym zmęczona zniechęcona i zniesmaczona ... Przecież ja tylko żyję :):):) We wszystkim nawet w komercji i brzydocie , w przestarzałych tradycjach , w obyczajowości można dostrzec piękno . Tym pięknem są ludzie , których mijamy , którzy się uśmiechają , opowiadają , proszą o pomoc i szukają słuchacza ... mogłabym tak wymieniać i wymieniać . Więcej radości nam potrzeba . Nawet w zadumie i refleksji :)
Prześlij komentarz